bezrobocie to tylko jeden z etapów w Twoim życiu

kto w życiu nie stracił pracy nigdy nie zrozumie bezrobotnego

utrata pracy to nie koniec świata, znajdziesz lepszą

na skróty

wstępniak
mapa strony
człowiek bez pracy
CZYTELNIA
interview
kodeks pracy
OFERTY PRACY !!!
ranking portali pracy
STOPA BEZROBOCIA
PORADY
księga gości
e-gospodarka
kalkulator płac
ile dostaniesz?
Twoja EMERYTURA

urzędy pracy
Praca z Jobrapido
jooble.com.pl

FORUM

Doradca zawodowy

dotacje
na otwarcie firmy


serwis monitoruje
google analytics logo and link
Twoje IP 54.198.216.180
online:3

Reklamy
Zostań Partnerem
Careerjet

Konkurs na najlepszą strone internetową - COOL SITE


Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony

Nie szukają pracy, to praca szuka ich. Ale oni i tak jej nie chcą. Nie dadzą się też wysłać na najbardziej atrakcyjne, często płatne szkolenia. Mowa o bezrobotnych z wyboru, którzy wolą siedzieć w domu, polować na zasiłki, czasem dorobić na czarno.

Popularne "ściany płaczu" z przypiętymi ogłoszeniami są w każdym urzędzie pracy. We wrocławskim "pośredniaku" papierowe karteczki wiszą na kilkunastu tablicach - osobno oferty krajowe, osobno zagraniczne. Wśród tych polskich: ślusarz, murarz, stolarz, kierowca. Sporo jest też ofert w gastronomii, pracodawcy poszukują też przedstawicieli handlowych. Właśnie te przegląda Wojtek Wyrwisz ze swoim bratem Kamilem. Mają 20 i 21 lat, szukają pracy. - Ja mam prawo jazdy, brat jeszcze nie. Na początek nie chcemy dużo, tak z 1,5 tysiąca na rękę. Chodzimy do liceum wieczorowo, właśnie po to żeby móc dorobić - opowiada Wojtek. Z kolei pan Stanisław, który przychodzi chwilę później, nawet nie czyta ofert. - Lipa i tyle. Ja kładę ludziom kafelki. Na czarno. Popracuję tydzień i mam 4 tysiące na czysto. No to niech pani sama powie, czy mi się opłaca harować po osiem godzin dziennie za połowę tego albo mniej? Pan Stanisław mówi o sobie "zawodowy bezrobotny". W rejestrach figuruje prawie już 7 lat. W Polsce bez pracy - oficjalnie - jest w tej chwili 1,7 miliona osób.

Pracownik pilnie poszukiwany

Wszyscy wiemy, że bezrobocie spada. Jeszcze dwa lata temu bez pracy było w Polsce ok. 2,5 miliona osób. Tylko kilkanaście procent z nich ma prawo do wypłacanego przez pół roku zasiłku. Przybywa miejsc pracy, ale odsetek osób aktywnych zawodowo w dalszym ciągu jest bardzo niski. Pracuje zaledwie co druga osoba, podczas gdy w UE współczynnik zatrudnienia wynosi aż 64 procent.

- Czy rzeczywiście pracę znaleźć może każdy? - pytam Iwonę Mamczak, kierowniczkę pośrednictwa pracy Powiatowego Urzędu Pracy we Wrocławiu.

Pani Iwona wychodzi na chwilę z gabinetu i zaraz przynosi zdjęte z tablicy ogłoszenie: - Pokażę pani przykładową ofertę, z McDonald's. Wymagają wykształcenia podstawowego i w zasadzie tylko tego. Nie trzeba stażu pracy, jeśli ktoś nie ma książeczki zdrowia może wyrobić ją na koszt pracodawcy, a rodzaj pracy może sobie wybrać: praca w kuchni, przy kasie, sprzątanie itd. Nawet godziny pracy może sobie dopasować, bo pracodawca pisze, że ustali grafik zgodnie z dyspozycyjnością kandydata - wylicza pani Iwona. Pensja: od 1,4 tys. zł brutto. - Może niedużo, ale też niemało jak na początek. Coraz częściej pracodawcy są tak zdesperowani bezowocnymi poszukiwaniami, że po prostu wymagają jedynie chęci do pracy - dodaje. O szukaniu pracowników z wściekłością opowiada Marek, 37- letni przedsiębiorca z Krakowa. Od roku prowadzi własną firmę transportową. Kupił tira i dwa busy. Od dwóch miesięcy jeden bus stoi w garażu, tirem po Europie jeździ Marek.

- Jeżdżę, bo nie mam ludzi do pracy. Miałem po kolei sześciu kierowców. Jeden rozwalił lampy w aucie, drugi popsuł zawieszenie, trzeci naciął mnie na 3 tysiące na paliwie. Płaciłem im po 3 tysiące na rękę i dokładałem do tego interesu. Dwóch za przekręty zwolniłem, a ostatni chciał dwa tysiące podwyżki i odszedł jak nie dostał. Powiedział, że za darmo pracować nie będzie - opowiada.

Od miesiąca bezskutecznie poszukuje mechanika nowo otwarty zakład samochodowy we Wrocławiu. Ogłasza się w prasie i internecie, szuka też przez znajomych. - Przeszkoliłem jednego faceta, nawet pojętny był. A po dwóch tygodniach mi mówi, że w mieście są za duże korki, a on mieszka w odległej dzielnicy. I że za późno by wracał do domu, bo codziennie o 17 - denerwuje się właściciel.

Azjaci kuszą ofertami

Wrocławski urząd pracy od kilku lat rekrutuje pracowników dla "eldżików", czyli koreańskich spółek związanych z koncernem LG, który wybudował potężne fabryki w podwrocławskich Kobierzycach. - Jeździliśmy po położonych najbliżej wioskach, gdzie kiedyś były pegeery. Bezrobotnych biorących zasiłki w ośrodkach opieki społecznej jest tam sporo. Ale wyciągnięcie tych ludzi z domu graniczy z cudem! Najczęściej słyszeliśmy, że im się nie opłaca i już. Taką mają filozofię życia. W końcu na pracę zdecydowali się inni ludzie, z daleka i dojeżdżają po kilkadziesiąt kilometrów. Im się jakoś opłaca - mówi Iwonę Mamczak.

Teraz urząd szuka 200 pracowników dla Hisunga. Firma płaci od 1,3 do 1,8 tys. zł brutto. Minusem jest praca na trzy zmiany - zwłaszcza kobiety nie wytrzymują pracy w nocy. I odległość fabryk od miasta. - Ale jeśli ktoś nie ma wykształcenia i doświadczenia to chyba lepiej mieć taką pracę niż żadną, prawda? Tym bardziej, że firmy rywalizują ze sobą o pracowników. Japońska Toshiba walczy o to, żeby ludzie przychodzili do nich, a nie do koreańskiego LG i odwrotnie. A na tym zyskują tylko pracownicy.

I tak np. w Toshibie można zjeść obiad na stołówce za 3,50 zł (resztę dopłaca pracodawca), a do LG dojechać za darmo firmowym busem. Ale to oferta dla pracowitych. "Zawodowi bezrobotni" do fabryki nie pójdą. Mało tego, nie pójdą też na liczne szkolenia organizowane przez urząd pracy. A oferta jest naprawdę bogata. - Kształcimy ślusarzy, spawaczy, operatorów koparek i wózków widłowych - wylicza Iwona Mamczak. - Zbliża się Euro 2012, więc już teraz kierujemy na kursy dla kelnerów i pracowników gastronomii. Kandydaci mają zagwarantowane trzytygodniowe praktyki w najlepszych hotelach i miejsca pracy. Ale trzeba chcieć. Jak ktoś nam marudzi i na przykład przynosi od lekarza roczne zwolnienie z podjęcia pracy, bo ma "nieżyt górnych dróg oddechowych" to go tam nie wyślemy. To publiczne pieniądze, nie można ich marnować na kogoś, kto i tak nie zechce pracować.

Bezrobotny znaczy ubezpieczony

Każdemu bezrobotnemu, który zarejestrował się w urzędzie, co jakiś czas proponowana jest praca. To aktualne, pewne oferty, składane tam przez firmy poszukujące pracowników.Krystyna Kubiak, kierownik pośrednictwa pracy i poradnictwa zawodowego Urzędu Pracy w Gdańsku: - Właśnie nakrzyczał dzisiaj na mnie pan, któremu zaproponowałam ofertę jako magazynier, czyli dokładnie to, czego szuka. Zaczął krzyczeć, że złożył już jakieś CV i teraz chce spokojnie poczekać na odpowiedź, a ja go tu wzywam do urzędu. Poczułam się jakbym mu zrobiła jakąś krzywdę.

Bezrobocie w Gdańsku wynosi 3,5 procenta. - Czyli praktycznie go nie ma, bo pięcioprocentowe uznawane jest za naturalną stopę - mówi Kubiak. - Ale ci, co się rejestrują, robią to z uporem maniaka co kilka miesięcy. Wiadomo: chodzi o ubezpieczenie zdrowotne i zasiłki.

Bo wiele osób rejestruje się w urzędach pracy tylko dlatego, że takiego zaświadczenia wymaga od nich opieka społeczna, aby mogli ubiegać się o zapomogę. Bezrobotni z potwierdzonym w urzędzie statusem mogą też korzystać ze służby zdrowia, bo państwo opłaca za nich składki. W tegorocznym budżecie przeznaczono na nie ok. 500 mln złotych. Dlatego ministerstwo pracy chce zmienić ustawę o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Na razie powstały założenia do nowelizacji, a cały projekt ma być gotowy w maju lub czerwcu. - Jeśli status bezrobotnego nie wiązałby się z ubezpieczeniem, lawinowo spadłaby nam liczna bezrobotnych - mówi Krystyna Kubiak.

- Jasne, że bym się wypisała, bo zależy mi tylko na ubezpieczeniu - mówi Agata z Opola, absolwentka historii. Zarabia na pisaniu prac semestralnych i pomaga przy magisterskich. Oczywiście na czarno. I mówi wprost: - Oferty z urzędu mnie nie interesują, ale dopóki nie dostanę etatu w porządnej firmie, ubezpieczenie muszę mieć.

Flexi-pokolenie nie zabija się o pracę

Henryk Michałowicz, ekspert rynku pracy z Konfederacji Pracodawców Polskich: - Sytuacja na polskim ryku pracy jest w tej chwili dobra i wciąż się poprawia. Za granicę wyjechali głównie ludzie z małych miejscowości, którym najtrudniej było znaleźć pracę, a w dużych miastach i ich okolicach otworzyło się wiele firm. To efekt przedsiębiorczości ludzi, a nie celowego działania państwa, ale skutek jest właśnie taki - mówi.

Dlaczego więc na pojawiające się oferty nie ma wielu chętnych? Michałowicz: - Ostatnie badania OBOP-u pokazały coś zaskakującego. Badano możliwości wprowadzenia telepracy w Polsce. Okazało się, że stosunek do pracy młodych ludzi jest diametralnie inny od tego, który istniał jeszcze kilka lat temu. Młodzi chcą pracować, ale pod warunkiem, że będą w stanie tą pracę połączyć z przyjemnością i zainteresowaniami. Nie ma dla nich już wyścigu szczurów.

Flexi-pokolenie - bo tak nazwali je naukowcy - o pracę nie będzie się zabijać. Teoretycznie większą szansę na pracę mają więc ludzie po 45. roku życia, z dużą przerwą zawodową. - Zwłaszcza kobiety w tym wieku mają problem z zatrudnieniem - przyznaje Barbara Kwapiszewska, wicedyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Poznaniu. Wielkopolska ma najniższe bezrobocie w kraju, a mimo to o pracę takim ludziom trudno. - To bardzo przykre, jak się widzi, że pracodawcy ich nie chcą, a młodsi bezrobotni taką pracą gardzą. - Młodzi często wyjeżdżają na parę miesięcy za granicę, trochę zarobią i żyją za to w Polsce - mówi Iwona Mamczak. - Ale mieliśmy też sytuacje, gdy przychodziła do nas babcia czy dziadek i prosili, by wnuczkowi znaleźć pracę, bo żyje z ich renty. To dopiero są historie.

artykuł pochodzi z gazeta.pl, autor: Karolina Łagowska 2008-04-10

Ostatnio na forum:

Wszelkie prawa zastrzeżone, kontakt: kontakt@mojebezrobocie.pl, Webmaster www.pklopotowski.pl