X

Zaklęty krąg...

co czuje człowiek, który nie może znaleźć pracy przez dłuższy okres czasu, jak sobie radzić ze stresem, skąd brać środki na życie, co robić żeby nie spaść na dno, czy warto iść do psychologa

Zaklęty krąg...

Postautor: ona_1990 » 02 lis 2013, 20:30

Witam,
mam 23 lata i obecnie od 8 miesięcy szukam pracy. Może zacznę od początku...mając 19 lat po raz pierwszy zaczęłam szukać pracy zaraz po szkole średniej. Chciałam studiować, lecz na dzienne studia nie mogłam sobie pozwolić, bo nie miał mnie kto utrzymywać, więc wybrałam te zaoczne. Aby zarobić na studia przez okres 3 miesięcy pracowałam na 3 zmiany na hali za 1000zł netto, a w międzyczasie poszukiwałam innej pracy. Wysyłałam CV w różne miejsca, na różne stanowiska, ale nic z tego nie wyszło...jedyne co mi proponowano to pracę w roli sex asystentki bądź w tzw. "apartamencie"...No, ale nic nie poddając się szukałam dalej i dostałam się na staż...6 miesięczny...który polegał na tym, że dzień w dzień od 9-17 siedziałam przy biurku i praktycznie nie miałam co robić...moja frustracja rosła z dnia na dzień, bo niby jak miałam utrzymać siebie i studia...dlatego zrezygnowałam ze szkoły, co było dla mnie ciosem, ale co miałam zrobić. Rodzina mnie nie wspierała...bo przecież mam szukać pracy...i dokładać się do mieszkania...Byłam załamana, zestresowana, nabawiłam się nerwicy i przestałam wierzyć, że coś mi w życiu jeszcze wyjdzie. W końcu wyprowadziłam się do partnera, bo nie mogłam słuchać dzień w dzień tej samej gadaniny - kiedy niby masz zamiar iść do pracy? A skąd miałam tą pracę wytrzasnąć? Z rękawa? Z nieba miała mi spaść...bez żadnych kwalifikacji, doświadczenia, wykształcenia? W końcu znalazłam pracę, stanęłam na nogi, wróciłam na studia, ale jak to w życiu bywa znów się posypało. Znów nie mam pracy, rozmowy kwalifikacyjne są coraz gorsze...zagmatwane, a pytania często godzące w godność osobistą. I znów jedyna praca na jaką mogę od ręki liczyć to sex asystentki...a co mnie przeraża to fakt, iż pracodawcy wcale się z tym już nie kryją. W urzędzie pracy oczywiście też nie ma na co liczyć...Chciałam iść nawet na bezpłatną praktykę, aby się czegoś nauczyć nowego...ale szok...nawet na to nie mam co liczyć...bo mam za małe doświadczenie :)I znów historia zatacza koło...jestem w tym samym punkcie co na początku tej historii...zaczynam przestawać wierzyć w siebie...popadłam w melancholię, jestem też w dołku finansowym i boję się, że znów będę musiała zrezygnować ze szkoły....na razie wspiera mnie partner, ale też nie jest zadowolony z tej sytuacji....stoję w miejscu, nie mogę się rozwijać, bo zwyczajnie mnie na to nie stać...jak zdobyć kwalifikacje bez środków? Nie każdy ma ten komfort, że ktoś go wspiera. Mam 23 lata, a czuję się jak 60 latka...z każdym kolejnym spotkaniem rekrutacyjnym czuję jakby ktoś przywalił mi cegłówką w głowę pokazując jak to do niczego się nie nadaję, jaka to niedouczona jestem i jaka zła i dlaczego nie przyjdę pracować u nich za darmo, a najlepiej jeszcze z dopłatą...Nie wiem jak mam do czegoś w tym życiu dojść...odechciewa mi się już wszystkiego, a najgorsze, że nikt nie jest w stanie tego zrozumieć....jedyne co wszyscy potrafią to pouczać i wytykać niedoskonałości drugiej osoby...Już sama nie wiem czy naprawdę ze mną jest coś nie tak?
ona_1990
 
Posty: 4
Rejestracja: 02 lis 2013, 19:58

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: sadowskabaska » 23 lis 2013, 1:25

Wiem co czujesz. Nie poddawaj sie. Odrazu pracy nie znajdziesz za 3000 ale ta za 1000 i jak zycie studenta, kilka lat oszczedzania. Z biegiem czasu zarabiac bedziesz wiecej.
sadowskabaska
 
Posty: 3
Rejestracja: 23 lis 2013, 1:18

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: wanda926352 » 23 lis 2013, 14:02

Będzie dobrze !
wanda926352
 
Posty: 3
Rejestracja: 21 lis 2013, 18:07

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: danika912846 » 24 lis 2013, 18:02

Głowa do góry :)
danika912846
 
Posty: 3
Rejestracja: 21 lis 2013, 18:52

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: Argoss » 25 lis 2013, 11:03

A myślałaś nad wyjazdem za granicę? Może warto spróbować, zarobisz na godne życie nawet podstawową pracą, zaoszczędzisz i możesz wrócić do kraju
Argoss
 
Posty: 2
Rejestracja: 25 lis 2013, 11:00

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: Zenek761201 » 26 lis 2013, 13:07

Dobry pomysł !
Zenek761201
 
Posty: 3
Rejestracja: 26 lis 2013, 12:16

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: ona_1990 » 28 lis 2013, 19:50

sadowskabaska pisze:Wiem co czujesz. Nie poddawaj sie. Odrazu pracy nie znajdziesz za 3000 ale ta za 1000 i jak zycie studenta, kilka lat oszczedzania. Z biegiem czasu zarabiac bedziesz wiecej.


Z tym, że ja nie mogę znaleźć żadnej pracy, nawet darmowych praktyk...
ona_1990
 
Posty: 4
Rejestracja: 02 lis 2013, 19:58

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: ona_1990 » 28 lis 2013, 19:51

Argoss pisze:A myślałaś nad wyjazdem za granicę? Może warto spróbować, zarobisz na godne życie nawet podstawową pracą, zaoszczędzisz i możesz wrócić do kraju


Co do wyjazdu to sama nie wyjadę bo niby gdzie? i skąd tą pracę za granicą mam wziąć bez znajomości? Nie chcę trafić do agencji...
ona_1990
 
Posty: 4
Rejestracja: 02 lis 2013, 19:58

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: Bezrobotna » 28 lis 2013, 21:35

Młoda jesteś, masz dużą szansę. Nie chce ci robić złudnej nadziei, bo nie znam dokłdnie przepisów, ale chyba jest tak, że staż może trwać rok, czyli możesz się ubiegać jeszcze raz o staż z urzędu pracy, dowiedz się tego. Jeżeli będziesz mieć szansę na staż, nie czekaj na to co ci urząd pracy zaproponuje, ale wybierz sobie firmę, pracę, którą naprawdę chcesz wykonywać i idź do pracodawcy poproś, żeby cię przyjął na ten staż z urzędu, wtedy on pisze wniosek do urzędu, że chcę ciebie na staż, urząd musi to tylko formalnie pozałatwiać, trzeba ich przypilnować bo moga to załatwiać dłuuuuuuugo. Ja tak zrobiłam i się dało. Pracodawcy się przeważnie zgadzają bo mają "darmowego" pracownika, tzn. urząd pracy płaci tobie, a pracujesz u pracodawcy. Z góry mówie dużo chodzenia.
To samo ze szkoleniami, nie pytaj w urzędzie pracy tylko idź do firmy która organizuje szkolenie, które ciebie interesuje i powiedz im że jesteś zarejestrowana w urzędzie pracy, czy oni mają z nimi podpisaną umowę żeby to szkolenie sfinasował urząd pracy, bo oni się znają lepiej niż urzędnicy.
Jeżeli idziesz na rozmowę kwalifikacyjną to mów, że jesteś zarejstrowana jako bezrobotna, niektórzy pracodawcy potrafią tak pokombinować, że dostają dotacje za zatrudnianie bezrobotnego. Jest wiele programów aktywizacji młodych bezrobotnych, poczytaj o tym, może któryś będze akurat dla ciebie. To, że masz 23 lata i jesteś zarajestrowana w UP jest na plus.
W moim którykim aczykolwiek burzliwym przebywaniu na bezrobociu przekonałam się, że urzędnicy niewiele ci powiedzą, musisz wszytko sama robić, a możliwości jest dużo.

Chociaż sowją droga ja wykorzytałam staż, praktyki, nawet dotację na działalność gospodarczą, a i tak nie mam dwa lata pracy, nawet nie jestem młoda w kategoriach urzędu, bo mam 30 lat, więc nic już dla mnie do zaproponowania nie mają. Co nie zanaczy, że ty nie możesz sobie popracować. W ciągu 7 lat może się dużo zminić. Ucz się dla siebie i pracuj dla siebie, bo ja ze swojego doświadczenia wiem, że wykształcenie, doświadczenie nic nie znaczą jeżeli trzeba będzie cię zatrudnić normalnie, bez żadnych dotacji z urzędu pracy i dać ci wynagrodzenie. Wykorzytaj dobrze ten okres, ja trochę szans zmarnowałam.
Awatar użytkownika
Bezrobotna
 

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: mifka25 » 29 lis 2013, 21:38

Moja z kolei sprawa z bezrobociem jest następująca: w czerwcu tego roku uzyskałam tytuł magistra jednego z najpopularniejszych kierunków studiów. Pracy zaczęłam szukać od lipca, włącznie do tej pory. W sierpniu złożyłam dokumenty w UP (faktycznie trzeba się nachodzić/najeździć) w sprawie stażu w ROPSie. Sama oczywiście znalazłam to miejsce i tam własnie chętnie zdobyłabym doświadczenie. Dla UP w którym jestem zarejestrowana, sierpień jest końcówką roku, pieniędzy więc mało i szanse na staż mniejsze niż z początkiem roku. Ale kto nie próbuje, ten i pewnie nic nie zyska. Stażu nie dostałam, to była pierwsza moja poważna porażka, bo był to ostatni nabór na staże w tym roku. Nie dostałam przede wszystkim dlatego, że ROPS nie gwarantuje pracy po odbyciu stażu. Powoli zaczęłam na własnej skórze odczuwać, że UP istnieje przede wszystkim po to, by dać pracę urzędnikom tam pracującym, a przepisy często nie działają na korzyść bezrobotnego. W miedzy czasie przyszedł czas składania dokumentów na kursy proponowane przez doradcę zawodowego. Zbliżały się terminy rozpoczęcia kursów, nie zapraszano mnie na żadne rozmowy informacyjne, więc dzwoniłam po to, by dowiedzieć się że nie jestem zakwalifikowana, bo jest mnóstwo chętnych. Mój wiek (25lat), wykształcenie wyższe (posiadanie kwalifikacji zawodowych), fakt, że nie pobieram zasiłków z pomocy społecznej i nie jestem matką, zdecydowanie działa na moją niekorzyść. UP wspierać takich osób jak ja nie musi, bo przecież poradzę sobie, mam wykształcenie i nie pobieram zasiłków (więc jakoś sobie radzę - nikogo nie obchodzi, że jestem hubą na rodzicach, którzy mnie żywią). Przy podpisie w UP pożaliłam się na tą sytuację i zapytałam oczywiście, co mam ze sobą robić. Wysyłam CV w próżnię, kursy i staże mnie omijają szerokim łukiem. Propozycja z UP jest taka, żeby nie zniechęcać się i złożyć dokumenty na nowy nabór na staże. Problem tylko, że startują one zwykle w marcu, a jest koniec listopada... Jak żyć :oops:
Awatar użytkownika
mifka25
 

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: Bezrobotna » 29 lis 2013, 22:28

mifka25 - To dopiero początek, złóż wniosek w styczniu i może się uda, tu trzeba cierpliwości. Plusem jest jeśli jesteś zarejstrowana w UP, jeżeli masz szansę na staż, potem to już nie ma sensu. Jestem bez pracy dwa lata i jakoś żyje, wypisałam się z urzędu pracy, nie pomogą mi już. U mnie jest tak, że urząd pracy twoni publiczne pieniądze dla znajomych. Niestety jest tak jak piszesz osoby z wyższym wykształcenie i w pewnym wieku muszą sobie radzić same. Ale co cię nie zabije to cię wzmocni.
Awatar użytkownika
Bezrobotna
 

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: mifka25 » 30 lis 2013, 12:00

Dzięki za odpowiedź "bezrobotna" :) podejrzewam, że jakieś źródło utrzymania masz, może jakaś praca bez umowy, cokolwiek. Ja nie mam zupełnie nic, rodzice mają łącznie 2000zł miesięcznie na utrzymanie, jest nas 4 w domu więc żadne dodatki nie należą się. Jak długo można ich prosić o każdą złotówkę, gdy sami mają niewiele. W styczniu, lutym, składa się wnioski a staże zaczynają się w marcu, siedzę w domu już niemalże pół roku, kolejne 3 to będzie jak koszmar, Już teraz zaczynam mieć problemy ze snem, których nigdy nie miałam, bo cały czas myślę tylko o jednym.
Awatar użytkownika
mifka25
 

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: Bezrobotna » 30 lis 2013, 15:26

mifka25 pisze:Dzięki za odpowiedź "bezrobotna" :) podejrzewam, że jakieś źródło utrzymania masz, może jakaś praca bez umowy, cokolwiek. Ja nie mam zupełnie nic, rodzice mają łącznie 2000zł miesięcznie na utrzymanie, jest nas 4 w domu więc żadne dodatki nie należą się. Jak długo można ich prosić o każdą złotówkę, gdy sami mają niewiele. W styczniu, lutym, składa się wnioski a staże zaczynają się w marcu, siedzę w domu już niemalże pół roku, kolejne 3 to będzie jak koszmar, Już teraz zaczynam mieć problemy ze snem, których nigdy nie miałam, bo cały czas myślę tylko o jednym.


Moje źródło utrzymania to kombinowanie każdego dnia. Latem się jagód nazbiera i grzybów, czasem korepetycje, czasem przepisywanie tekstów, ale nie wiem czy to mogę nazwać "źródłem utrzymania". Rodzice mi nie dają pieniędzy, ojciec powiedział, że nie będzie pasożytów utrzymywał, a mama ma 800zł coś tam i musi utrzymac cały dom. Plusem jest to, że mieszkam na wsi, dopóki się będę mogła ruszać z głodu nie umre, minusem jest to, że na wsi nie ma w ogóle pracy. Przyzwyczaiłam się do tego stanu, nie wierzę, że znajdę pracę, już jej nie szukam, ale się nie załamałam, a wszyscy mówią, że powinnam mieć depresje. Musisz się nauczyć odpuszczać, bo jak będziesz tak cisnąć na siebie to ześwirujesz i trzeba się przyzwyczaić się do samotności. Poza tym ten czas możesz wykorzystać do robienia tego co lubisz, jak będziesz się zajmować tylko szukaniem pracy to się szybko wypalisz, stracisz zapał i chęci. Bezrobocie jest dla długodystansowców, taki maraton z przeszkodami. Ale akurat może tobie się już dzisaj poszczęci, częgo ci życzę :)
Awatar użytkownika
Bezrobotna
 

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: mifka25 » 30 lis 2013, 16:32

To prawda co piszesz :) fajnie z kimś podzielić się swoją sytuacją, z kimś kto ma podobnie. Mam znajomych i przyjaciół, którzy w większości pracują, więc nie mają zbyt wiele czasu na spotkania, a jeśli już to wiadomo że "syty głodnego nie zrozumie". Wcześniej byłam pełna optymizmu, ze jeżeli nie znajdę pracy w Polsce, to wyjadę za granicę. I tu również łatwo nie jest, bo jak pojechać gdziekolwiek w ciemno, a znajomi mieszkający za granicą albo żyją swoim życiem, albo zrywają kontakt, gdy poproszę o wsparcie. Wiadomo, że nie można się użalać nad sobą, bo można sfiksować, ale jak pogodzić się z takim losem :(
Awatar użytkownika
mifka25
 

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: Bezrobotna » 30 lis 2013, 17:19

Ja na przykład zaczęłam czytać na temat rozwoju osobistego, szukać swoich talentów, ciekawiło mnie skąd się bierze talent i czy można go stracić, bo jeżeli bym miała wtedy odpowiedzieć jakie mam talenty to nie potrafiła bym, a okazało się że takie beztalencie nie jestem :) . Jest taka teoria 34 talentów, albo inaczej 5 talentów, według tej teori okazuje się, że każdy człowek ma conajmniej 5 talentów :) . Poza tym douczam się z języka angielskiego oglądając angielski serial "Co ludzie powiedzą", a że lubie angielski humor to się nawet uśmiałam. Szukałam swojej pasji robiąc różne rzeczy, np. rysowanie, lepienie figurek z masy solnej, szydałkowanie, fotografia, taki tam. Najgorzej było z samotnością, tutaj pomogło mi to, że jestem osobą wierzącą i okazuje się, że np. według św. Jana od Krzyża samotność to droga ku wolności. W ciężkich chwilach, kiedy mnie dopadały bardzo pesymistyczne myśli ratowała mnie muzyka, jak to mówą górale "Nie ma takich serc strapionych co się nie wyleczą, niech się ino wesolutką muzyczką pocieszą". Mam soją ulubioną i słucham regularnie, naprawdę to działa, tylko musi być wesoła, bo smenty dołują. Jeżeli w danym momencie nie pisze się CV, nie jest na romowie kwalifikacyjnej, nie przegląda ogłoszeń, nie załatwia spraw w urzędzie, to nie ma co myśleć o szukaniu pracy, bo od myślenia jej sie nie dostanie, a tylko się można zdołować. Tak mi zleciało dwa lata, ani nie wpadłam w nałóg (nie licząc muzyki :D), ani nie mam depresji (choć było blisko), ani niskiego poczucia własnej wartosci, nawet wyższe niż wcześniej, i większą świadomość swojej osobowości. Dzięki bezrobociu dowiedziałam sie jakie mam talenty, pasje, jak zarządzać emocjami i myślami.
Awatar użytkownika
Bezrobotna
 

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: mifka25 » 02 gru 2013, 14:01

To świetnie, że mimo wszystko udało Ci się odnaleźć pasję i chęci do poszukiwania :) a czy jakbyś dostała propozycję fajnej pracy przyjęłabyś? w moim przypadku najbardziej brakuje mi codziennego kontaktu z ludźmi i podejmowania wyzwań, a jeszcze dochodzi świadomość że 5 lat studiów to zupełnie zmarnowany czas.
W ostatniej wypowiedzi napisałaś, że może mi się uda znaleźć, pracę, że może już tego dnia, to była sobota. Pomyślałam sobie szczerze mówiąc "jasne, w sobotę wieczorem ciekawe jakim cudem". Przyszli sąsiedzi w gości i razem z nimi... pewna propozycja, która dała mi odrobinę nadziei. I zastanowiłam się skąd TY o tym ... ;)
Awatar użytkownika
mifka25
 

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: Bezrobotna » 02 gru 2013, 15:25

U nas nie ma propozycji fanej pracy, konkretne są tylko dla mężczyzn, cieśla, tynkarz, mechanik, elektryk, magazyner ale też najlepiej żeby był jednocześnie piekarzem i cukiernikiem. Żeby pracować jako sprzataczka albo kucharka trzeba mnieć orzeczenie o niepołnosprawości, żeby pracować w biurze trzeba mieć znajomości, co najwyżej są oferty żeby wciskać ludziom kosmetyki albo inne cuda do niczego nikomu nie potrzebne. Też mi brakuje kontaktu z ludzmi, też się pogodziłam z tym że studia to był zmarnowany czas i pieniądze, ale czasu nie cofę, mogę sobie nad tym tylko gorzko zapłakać. Trzymam kciuki za twoją propozucje :)
Awatar użytkownika
Bezrobotna
 

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: katarinajoz » 03 gru 2013, 9:14

Bezrobotna, u nas jest identycznie....jakbys pisala o moim miescie:)
katarinajoz
 
Posty: 3
Rejestracja: 03 gru 2013, 9:02

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: załamka » 03 gru 2013, 16:52

Dlaczego nikt nie chce zatrudniać kobiet? tylko poważne oferty dla mężczyzn, takie beznadziejne jesteśmy?
Awatar użytkownika
załamka
 

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: mifka25 » 04 gru 2013, 17:04

"Bezrobotna" dziękuję za wsparcie, naprawdę trochę inaczej teraz patrzę na tą piekielnie trudną i niesprawiedliwą sytuację :) "katarinajoz" i "załamka" jak u Was wygląda sytuacja?
Awatar użytkownika
mifka25
 

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: załamka » 05 gru 2013, 14:42

Kiepsko,tańcze w zaklętym kręgu
Awatar użytkownika
załamka
 

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: ona_1990 » 06 gru 2013, 19:29

Bezrobotna pisze:Młoda jesteś, masz dużą szansę. Nie chce ci robić złudnej nadziei, bo nie znam dokłdnie przepisów, ale chyba jest tak, że staż może trwać rok, czyli możesz się ubiegać jeszcze raz o staż z urzędu pracy, dowiedz się tego. Jeżeli będziesz mieć szansę na staż, nie czekaj na to co ci urząd pracy zaproponuje, ale wybierz sobie firmę, pracę, którą naprawdę chcesz wykonywać i idź do pracodawcy poproś, żeby cię przyjął na ten staż z urzędu, wtedy on pisze wniosek do urzędu, że chcę ciebie na staż, urząd musi to tylko formalnie pozałatwiać, trzeba ich przypilnować bo moga to załatwiać dłuuuuuuugo. Ja tak zrobiłam i się dało. Pracodawcy się przeważnie zgadzają bo mają "darmowego" pracownika, tzn. urząd pracy płaci tobie, a pracujesz u pracodawcy. Z góry mówie dużo chodzenia.
To samo ze szkoleniami, nie pytaj w urzędzie pracy tylko idź do firmy która organizuje szkolenie, które ciebie interesuje i powiedz im że jesteś zarejestrowana w urzędzie pracy, czy oni mają z nimi podpisaną umowę żeby to szkolenie sfinasował urząd pracy, bo oni się znają lepiej niż urzędnicy.
Jeżeli idziesz na rozmowę kwalifikacyjną to mów, że jesteś zarejstrowana jako bezrobotna, niektórzy pracodawcy potrafią tak pokombinować, że dostają dotacje za zatrudnianie bezrobotnego. Jest wiele programów aktywizacji młodych bezrobotnych, poczytaj o tym, może któryś będze akurat dla ciebie. To, że masz 23 lata i jesteś zarajestrowana w UP jest na plus.
W moim którykim aczykolwiek burzliwym przebywaniu na bezrobociu przekonałam się, że urzędnicy niewiele ci powiedzą, musisz wszytko sama robić, a możliwości jest dużo.

Chociaż sowją droga ja wykorzytałam staż, praktyki, nawet dotację na działalność gospodarczą, a i tak nie mam dwa lata pracy, nawet nie jestem młoda w kategoriach urzędu, bo mam 30 lat, więc nic już dla mnie do zaproponowania nie mają. Co nie zanaczy, że ty nie możesz sobie popracować. W ciągu 7 lat może się dużo zminić. Ucz się dla siebie i pracuj dla siebie, bo ja ze swojego doświadczenia wiem, że wykształcenie, doświadczenie nic nie znaczą jeżeli trzeba będzie cię zatrudnić normalnie, bez żadnych dotacji z urzędu pracy i dać ci wynagrodzenie. Wykorzytaj dobrze ten okres, ja trochę szans zmarnowałam.


Odnośnie Urzędu Pracy nie mam za dobrej opinii. Pierwszy raz styczność z ową instytucją miałam w wieku 19 lat...co usłyszałam w UP od doradcy zawodowego? - " Urząd Pracy Pani pracy nie znajdzie...mamy środki niech Pani pomyśli o założeniu własnej działalności gospodarczej...". Moja mina jak to usłyszałam bezcenna...zero doświadczenia, zero wiedzy, pomysłu na biznes....ale po pół roku dostałam się o dziwo na staż z UP ( ten, gdzie całymi dniami gapiłam się na zegarek przez 8h). Kolejne podejście do PUP to właśnie w tym roku...rejestracja przez Internet, potem spotkanie z Panią w PUP i pytanie do mnie: No to aby poszukiwać "aktywnie pracy" możemy się spotykać raz na 4 miesiące albo raz na 1,5 miesiąca, co Pani wybiera?Moja mina znów bezcenna...raz na 4 miesiące??? Na ponowny staż nie mogłam pójść, bo dostałam zasiłek...za to wysłali mnie na różne warsztaty i śmieszne kursy...które były na zasadzie, aby je tylko odpękać...dają kasę z Unii to jakoś PUP musi je wydać...Moje wizyty w PUP za każdym razem: "Niestety nie mam dla Pani żadnych ofert..." Nie spodziewałam się pomocy od tej instytucji i oczywiście szukałam wszędzie. Dodam, że był czas, gdy właśnie chodziłam po firmach i pytałam czy kogoś nie potrzebują ( w akcie desperacji, gdyż wiem, że takie CV lądują w koszu od razu). A teraz nadszedł okres zimowy ofert jak na lekarstwo...i nie wiem co dalej...chyba pójdę puszki zbierać... Tak jak i Wy mam dość siedzenia w domu i wkurza mnie, że inni mają pracę, a ja nie...już popadam w paranoję, bo widzę jak wszyscy dookoła jakoś coś gdzieś robią, a ja nie...czuję się bezwartościowym człowiekiem i w sumie już teraz pasożytem...
ona_1990
 
Posty: 4
Rejestracja: 02 lis 2013, 19:58

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: Bezrobotna » 06 gru 2013, 21:41

To, że nie masz pracy nie jest twoją winą. Tak czy siak wesoło nie jest :(
Awatar użytkownika
Bezrobotna
 

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: ungasebenzi » 30 gru 2013, 16:21

CZemu jestem taka beznadziejan? Przecież 86,8% Polaków ma pracę
Awatar użytkownika
ungasebenzi
 

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: brykan » 30 gru 2013, 17:38

krótko...z jakim przystajesz takim się stajesz
brykan
 
Posty: 2
Rejestracja: 30 gru 2013, 17:35

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: ungasebenzi » 30 gru 2013, 18:11

brykan pisze:krótko...z jakim przystajesz takim się stajesz

Zawsze byłam sama jak palac, a rodzodziców sobie nie wybierałam, czyli nie ma już dla mnie nadzieji :cry:
Awatar użytkownika
ungasebenzi
 

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: kacper_128 » 07 lis 2014, 14:41

Rozumiem Twoją sytuację. Tak latwo się muwi, że 'znajdź pracę', co w tym trudnego... ale ja też szukałem długo, a niestety nie mogłem pozwolić sobie na bezpłatne praktyki, no bo z czego miałbym żyć? więc w końcu zdecydowałem sie na te bezpłatne, ale żeby opłacić z czegoś życie, wziąłem kredyt. I tak się zaczęła moja spirala zadłużenia. Po pewnym czasie oczywiście dostałem ten słynny list-kruka i zaczęła się windykacja... Teraz w sumie jest już lepiej, bo powoli wychodzę na prostą, rozbiłem sobie dług na raty, ale z pracą dalej ciężko, nie ma dużych zarobków :( błędne koło...
kacper_128
 
Posty: 1
Rejestracja: 07 lis 2014, 14:33

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: Jarek99 » 25 lis 2014, 14:17

Nikt nie jest beznadziejny tylko trzeba się bardziej postarać ;)
Jarek99
 
Posty: 3
Rejestracja: 25 lis 2014, 14:13

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: mmorf » 27 lis 2014, 13:15

Życie to nie bajka, jak to mówią...
mmorf
 
Posty: 3
Rejestracja: 27 lis 2014, 13:13

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: kobieta niepracujaca » 27 lis 2014, 15:29

mmorf pisze:Życie to nie bajka, jak to mówią...


Życie to nie bajka tylko ciągła walka, silniejszy żywi się słabszym, współczesny człowiek niczym nie różni się od zwierząt, może trochę tym że jest bardziej inteligentną bestią i bezwzględną
Awatar użytkownika
kobieta niepracujaca
 

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: karlv » 28 lis 2014, 16:35

kobieta niepracujaca pisze:
mmorf pisze:Życie to nie bajka, jak to mówią...


Życie to nie bajka tylko ciągła walka, silniejszy żywi się słabszym, współczesny człowiek niczym nie różni się od zwierząt, może trochę tym że jest bardziej inteligentną bestią i bezwzględną
Life is brutal :)
karlv
 
Posty: 3
Rejestracja: 28 lis 2014, 16:32

Re: Zaklęty krąg...

Postautor: marion » 01 kwie 2015, 14:58

ja długo szukałam pracy, aż zarejestrowałam się na portalu rekrutacyjna rewolucja i znalazłam, jestem zadowolona, polecam!
marion
 
Posty: 118
Rejestracja: 01 kwie 2015, 11:18


Wróć do depresja

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości