Strona 1 z 1

staz = wyzysk ?

PostZamieszczono: 19 cze 2015, 17:04
autor: wojtekijanski
Witam! Bylam na szkoleniu z ksiegowosci organiowanym ze srodkow unijnych. Szkolenie ok ... nagroda byl polroczny staz w biurze ksiegowym ... Wygralam staz oczko.gif No i zrezygnowalam z niego po 2 dniach ... kazano sprzatac mi biuro, wynosic smieci, chodzic po zakupy pracownikow ... same d**erele ! Oni nie potrzebowali stazysty tylko sluzacej! W firmie pracownicy zmieniaja sie jak rekawiczki, poza tym na wstepie wlascicielka powiedziala mi ze nie mam szansy na zatrudnienie ...

Zrezygnowalam i teraz mama sie na mnie obrazila bo jak ja moglam ... powinnam sie cieszyc z pracy ;/ Tak samo dziewczyna mojego brata zdziwila sie bo przeciez STAZ NA TYM POLEGA ZE JEST SIE SLUZACYM ;/

Bylam kiedys na stazu w firmie handlowej (nawet mnie przyjeli na umowe o prace, ale pozniej niestety firma upadla ...) i oprocz pracy w archiwum oraz popsrzataniu wlasnego biurka nie robilam fizycznie ;/ Nikt mi mopa i srodkow do mycia podlogi nie dawal ;/ Do moich obowiazkow nalezala obsluga sekreteriatu i wszelkie zwiazane z tym sprawy. PO PROSTU FIRMIE BYL POTRZEBNY PRACOWNIK.

A na tym obecnym stazu, wzieli mnie dlatego po UE placila im cos tam ;/ ehhh .... poza tym mialam dostawac 1100 zl do reki, a tu na umowie mam 760 zl do reki - czyli tyle co na stazu z Urzedu Pracy ...

SŁUSZNIE ZROBIŁAM ?

Re: staz = wyzysk ?

PostZamieszczono: 10 lip 2015, 9:37
autor: MajkasS
Są różne typy stażów. Bardzo często jest to wyzysk, ale weź też pod uwagę, że jeśli podejmujesz pierwszy raz pracę, to pracodawca ma prawo zapłacić Ci 70% od najniższej umowy jeśli jest to umowa o pracę, a jeśli umowa zlecenie, to może Ci nawet zapłacić 2zł/h.

Re: staz = wyzysk ?

PostZamieszczono: 22 lip 2015, 10:39
autor: aldon99
Jak zobaczyłam temat że staż ma byc lekarstwem na bezrobocie to od razu przyszło mi do głowy słowo WYZYSK. A tu mamy podtemat. Uważam, że pracodawcy wykorzystują stażystów na maksa, nie muszą im płacić i mają darmową siłe roboczą. Powinno się to zmienić żeby był większy szacunek dla pracowników.

Re: staz = wyzysk ?

PostZamieszczono: 06 sie 2015, 14:28
autor: Bamwas
Jest to trochę wyzysk, ale nie przesadzajcie, bo dają Wam możliwość zdobycia doświadczenia, a czasem nawet nowych kompetencji. Niektórzy za granicą płacą za odbycie stażu.

Re: staz = wyzysk ?

PostZamieszczono: 20 sie 2015, 22:28
autor: Wonnca
Lepszy grosz niż nic chociaż idąc na staż trzeba być świadomym,że w tym kraju to oznacza parzenie kawy itd. Niestety, ale tak już jest :/

Re: staz = wyzysk ?

PostZamieszczono: 10 wrz 2015, 12:43
autor: Hannkas
O jakim wyzysku mówicie skoro stażysta dopiero zostaje przyuczony do zawodu i nie ma wystarczających kompetencji i umiejętności, żeby móc od razu pracować na danym stanowisku.

Re: staz = wyzysk ?

PostZamieszczono: 20 paź 2015, 12:51
autor: kanka
jesli taka sytuacja zaistniała, to mogłaś to zglosić do inspekcji pracy ,albo do regionalnego osrodka przydzielającego środki unijne- a jeszcze lepiej do wojewody- składasz zawiadomienie o założeniach i o realizacji, a firma musi oddac srodki unijne z odsetkami a w przyszłości nie dostanie dotacji.

Re: staz = wyzysk ?

PostZamieszczono: 29 paź 2015, 15:39
autor: Dastas
Staż nie jest wyzyskiem. Chyba nie rozumiecie jaki staż ma mieć cel. Nie traktujcie tego jako pracy.

Re: staz = wyzysk ?

PostZamieszczono: 19 kwie 2017, 11:44
autor: nina2
Może niektórzy w ten sposób chcą na początek sprawdzić czy dany stażysta jest posłuszny i czy wykonuje polecenia, ale jeśli to trwa zbyt długo to trochę przesada.

Re: staz = wyzysk ?

PostZamieszczono: 02 cze 2017, 13:41
autor: nowanka
Ja w zasadzie nie znam nikogo niezadowolengo ze stażu. To było albo coś do "odbębnienia", ale bez żadnych niespodzianek, albo wstęp do pracy. Znam natomiast bardzo niezadowolonych z "okresów próbnych".

Re: staz = wyzysk ?

PostZamieszczono: 05 cze 2017, 15:19
autor: estelligence
Nie ma reguły, zależy gdzie, zależy jaka branża. Innym rozwiązaniem niż staż jest własna firma, księgową można opłacić z biura rachunkowego Warszawa i zacząć działać.

Re: staz = wyzysk ?

PostZamieszczono: 21 cze 2017, 14:47
autor: panstaś
Ale chyba coraz bardziej odchodzi sie od takiego wyzysku na stażu. Wiadomo że mało ciekawą i monotonną robota obciąża sie stażystów ale oprócz tego czegoś sie napewno uczą i nie jest tak że tylko parzą kawę i biegają na pocztę. Przynajmniej takie mam wnioski z tego co po rodzinie i znajomych słysze.

Re: staz = wyzysk ?

PostZamieszczono: 08 wrz 2017, 16:29
autor: fifka
Mnie urząd pracy zaproponował staż u siebie w dziale. Od razu poczułam, że coś jest nie tak, bo jak się zgodziłam, to babce zrzedła mina i nagle zaczęła mnie zniechęcać, że strasznie dużo roboty, że trzeba latać między działami, dźwigać teczki itp. Ja jednak mimo to się zgodziłam. Na początku było super, stażystka która już tam była świetnie mnie wdrożyła, ale już w drugim tygodniu została przywrócona do działu w którym przebywała wcześniej. Okazało się bowiem, że była tutaj tylko dlatego że jakaś inna dosłownie przed moim przyjściem zrezygnowała. Dowiedziałam się od pracownic że w tym dziale przewinęło się multum stażystek i że ciagle jakaś rezygnowała. Powiedzieli mi jeszcze,że zawsze były tutaj dwie osoby no a ja zostałam sama. Radziłam sobie ale gdy nagle, dosłownie z dnia na dzień, zaczęłam dostawać dziennie tyle roboty co wcześniej tygodniowo to już nie było tak wesoło. Najpierw pojawił się stres, bo przestałam nadążać z robotą, potem odezwały się problemy zdrowotne.Okazało się, że od tego ciągłego schylania się bądź naciągania nadwyrężyłam przeponę. Pierwszym objawem było utrzymujące się przez parę godzin odbijanie a potem dochodził do tego ból brzucha. Żeby było tego mało, to jeszcze zaczęto komentować sterty które nie ogarniałam. Już miałam umówioną wizytę u lekarza ( po miesiącu wzmożonej harówki) kiedy nareszcie oznajmiono że dostanę stażystkę do pomocy. Akurat były święta zregenerowałam się i bóle ustąpiły. Ustąpiły także wraz z pojawieniem się nowej dziewczyny- co jest dla mnie wielce podejrzane- dostawy wielkiej roboty, w ciągu tygodnia zminimalizowało się to to stanu jaki był na samiutkim początku. inna dziwna rzecz- gdy ta nowa po kilkunastu dniach poszła na kilka dni zastępować inną to znowu miałam 5 razy więcej roboty. W takich okolicznościach choć jestem praowita, nie miałam ochoty przedłużać stażu. Żal kasy , ale cóż...